2013/05/09

czarna twoja krew




Z grobu twojego symbolicznego, Mati, by wystawał taśmociąg, taki jak w koksowniach, który ciało twe umęczone, rozczłonkowane niósłby na swej powierzchni prosto do nieba, lub równie dobrze i do piekła, ponieważ tego teraz nikt nie stwierdzi z całym przekonaniem tego faktu dopiero dokonującego się. Oto głowa Matiego naszego śląskiego jedynego błogosławionego, której neuronów niezachodzącej pracy nie zakłóciło nigdy nic poza może wstrząsem, uderzeniem łajta w nos lewym sierpowym, bez podejrzeń o myślenie najmniejszych posądzeń. A to jego ręka śląska błogosławiona Matiego naszego syna jedynego od kijów bejsbolowych w górę podnoszenia i na kibola Piasta Gliwice się zamachiwania. W tle leciałyby dubstepy, bo ty, Mati, zawsze lubiłeś dubstepy. Dubstepy, hip-hopy. Techno, elektro. Górnik Zabrze pany, Zabrze Kończyce – wycierać buty. Pedały do gazu i Roma do doma. Takie byś miał może epitafium, minutę ciszy skandowania jak na stadionie podczas meczu, co zaczynałeś na trybunach rzucać tymi krzesłami, tymi ludźmi. Siekierami w ludzi, ludźmi w siekiery, we wszystkich sekwencjach, kombinacjach, we wszystkich pozycjach z Kama Sutry jakiejś napierdalania bliźniego swego, jego totalnej destrukcji, w ziemię wdeptywania.

Z daleka spojrzysz na moją odświeżoną dodatkowym pikselem wersję, zbuforowaną w pełni o przepustowości z nóg cię ścinającej. Ciebie już, Mati, nie będzie, wsiąkniesz w ziemię, do ostatniej chrząstki wciągnięty przez nos tego brzydkiego świata, co cię rozbił na spaniu na elementy pierwsze, na organy, złom, makulaturę i jeszcze więcej złomu za złoty piątkę tona; co ci przez czarną słomkę wyssał duszę spomiędzy porów wyschniętej na wiór skóry. Gdzie pasujesz, gdzie tylko sobie siebie wyobrażasz. Czarny łajt, czarny tlen. Czarne twoje serce, czarna twoja, Mati, krew.




2013/04/21

modowe blogerki


              To jest właśnie ciężka bardzo praca bardzo to jest, ale naprawdę, ja jestem szafiarkom, modowom blogerkom, takom się urodziłam, ja po prostu stoję i tak w ogóle to na przykład jak mi robią zdjęcia, to się nie ruszaj, a tu patrz teraz, to ja stoję i patrzę, a tam wieje, ale to tak naprawdę, bo to dach wieżowca i prawie mnie zdmuchnęło, ale czymałam się właśnie azartu, to potem przyszła taka źle ubrana i źle spuchnięta pod oczami i na twarzy baba, czaisz, normalnie se weszła na dach po drabinie, a my tam helikopterem, śmigłowcem i ona mówi, że po prostu jej zepsuliśmy cały odcinek rzekomo powtórkowy „Na Wspólnej”, ale naprawdę nietakt na szeroką skalę, taka w piżamie, brzydka, no błagam, taki hejt, szarzy ludzie spoza modowych blogów, świata ogólnie takiego niedostępnego dla właśnie szarego Kowalskiego, co nie dostają darmowych próbek kremów od Avonu, to oni tego nie rozumią, tej sztuki, że to jest właśnie taki artyzm, sztuka, oni powinni siedzieć w domach i tam przy rodzimej produkcji serialach umierać na zawały, udary, spuchnięte oczy, rozdwajające się końcówki włosów, te wszystkie właśnie jakieś choroby klasy średniej robotniczej, co są mi nieznane pozostają, odżywiać się niezdrowo, nie myć zębów, bo oni nie wiedzą w sumie, ale naprawdę, to jest ciężki kawałek chuja, to znaczy chleba.



2013/04/19

amona mesajah


[zamysł 'powieści słoikowej' pozostał. natomiast forma będzie zupełnie inna, rozpierdalająca system, tytuł się zmienił, ja się zmieniłem, życie się zmieniło. tu już się właśnie, mati, pisze.]

            Witam państwa, tu Amona Mesajah, jedyna w kraju pogodynka, której zęby jaśniejsze są niż odcień skóry. Obecnie nad całym światem gromadzą się niże z kosmosu, czarne dziury, mleczne drogi, ze Skandynawii nadciągają do nas te wszystkie tornada, huragany, tundry i tajgi. Wieczne zmarzliny i wietrzne ospy. Jednak w Warszawie, stolicy naszej pięknej słoikami szczelnie zabudowanej, szkłem pancernym słoiczym, słoikowym wręcz, kuloodpornym jak zawsze świeci słońce. Jeśli pada deszcz to tylko późno w nocy, pod warunkiem, że nikogo nie ma na ulicy, bo jak ktoś jest, to nie pada. Wiadoma sprawa. Chyba, że są to bezdomy, tak zwane hołmlesy, to wtedy mamy taki system stołeczny wymywania ich, program Fundacji Walka z Kurzajkami, TVN Nie Jesteś Tam. TVN Jesteś Sam. Bo jak byłam ostatnio nie będę już pokazywać palcem gdzie, bo we Wrocławiu, to się o hołmlesa rzeczonego jednego z drugim potkłam, telefon mój Nokia 666 mi z rąk właśnie spad, się rozbił, rozwalił ten telefon się o ziemię, posadzkę. To tam wiadomo, w tej miejscowości anonimowej, co w niej spacerowałam po, no nieważne, przepraszam, jestem jakaś zachrypnięta ostatnio, ekhhheeOSTROWIE TUMSKIM!!!, to tam właśnie owego systemu nie ma. To tyle o pogodzie, mówiła i zaprezentowała się państwu pięknie wskazując ikony warunków atmosferycznych Amona Mesajah, serdecznie przepraszam za wspomnianą chrypkę, to chyba po tym właśnie Wrocławiu ekhheeeCHCIAŁABYMWRESZCIE ekhheeeZAGRAĆWJAKIMŚFILMIE!