2017/05/09
rozmowy do poduszki
nie chcę rozpruwać siebie
by zachować cię w jednym kawałku
nie jestem cytrusem
ani, kurwa, piniatą
no i do świętej również mi daleko
owszem, palę w łóżku papierosy
no i co? co mi zrobisz?
ktoś musi palić w tym piecu
straciłeś władzę z poprzednią zdradą
spuściłam ją w kiblu wraz z twoją twarzą
twoja twarz brzmi znajomo już tylko w Polsacie
twój sen jest zawsze bezczelnie głęboki
gdy śpimy razem odczuwam paraliż
od tamtej pory mam gwoździe w ciele
broń pod poduszką, ostatni nabój
i choć świerzbią mnie ręce
odwracam się na bok
zachowam go na jakąś lepszą okazję
Jezus by się wkurwił
gdybyś jako męczennik
poleciał do gazet
2017/05/06
serca jak piwnice
nasze serca są przepastne
jak piwnice, gdzie chowamy szkła
odłamki zębów mlecznych, gwoździe,
strupy z ran już zapomnianych
dawne sukcesy, świeże porażki
przybywają nieproszone
czasem przychodzimy
niczym złota szukać
czegoś w ujściu historii,
która jak zdjęcia ze ślubu
nie wyszła nam dobrze
bo czy udało się tobie
albo mnie kiedykolwiek
znaleźć jakiś samorodek
w tym bałaganie
wszystko gnije, psuje się
krew
płynie i płonie
2017/04/26
tabliczka mnożenia krzywd i rozczarowań
wypiłem cały alkohol w kraju
i zagranicą
przestali latać Polacy
do Egiptu na all inclusive wycieczki
a ja snuję się z kąta w kąt
zaliczam czerwone światła
bijąc rekordy popularności
w kamikadze challenge
na każdym przejściu dla pieszych
2017/02/05
Matka Boska, wersja bez Dzieciątka
miejsce akcji Warszawa Północ Praga,
czas niewłaściwy wiecznie.
drzwi ze zgrzytem stawów otwiera pani Aga
swej sąsiadce Dorocie, co jest obecnie
Pragi jedyną miss bezrobocia,
co ją każdy chce dotknąć, gdy idzie ulicą,
na zeszyt bierze co chce w każdym praskim sklepiku.
i ona tak stoi ta święta Dorota
od bezrobocia kwestii zawiłych,
patronka promocji w spożywczych dyskontach/specjalistka do zadań zupełnie niemożliwych/kombajn zapomogi wszelakie koszący/świadczeń socjalnych jama chłonąco-trawiąca*,
zastyga niczym z Lourdes Matka nasza Boska
z rękami złożonymi, wersja bez Dzieciątka
dobrą nowinę nam przynosząca
od jutra w Auchan pomarańcze w cenie dwa sześćdziesiąt dziewięć za kilogram,
jogurt duży straciatella, złotych dziewięćdziesiąt dziewięć, lecz z kartą rodzinka
w biedrze można już dostać topinambur, w lidlu coś puste półki, tydzień afrykański
gorący kubek Knorr, wszystkie smaki, złotych dwajścia dziewięć, to u Piotra i Pawła
w Żabce jak zawsze chujnia, zepsute w brudnych koszach banany i jabłka.
słucha pani Aga z uczniowskim skupieniem
nie mogąc pojąć jak to się dzieje, że zna Dorota
te wszystkie z promocyjnych gazetek oferty.
i znów chce zapytać skąd moc swą czerpie
lecz ta już znika za winklem w poświacie nieziemskiej.
po czym odwraca się nagle i mówi.
nie, jednak już nic nie mówi.
/*niepotrzebne skreślić/
2017/02/03
chciałeś być superbohaterem
chciałeś być superbohaterem
a dziś metrem na gapę
jeździsz na Młociny z Kabat
po najtańsze bułki i topiony serek
Subskrybuj:
Posty (Atom)